Monastyr Rylski - zabytek najwyższej klasy, który widnieje chyba na wszystkich okładkach wszelkiej maści przewodników turystycznych po Bułgarii. Po prostu rzecz, której nie można nie zobaczyć będąc tutaj. Zbudowany we wspaniałej scenerii przyrodniczej; w kotlinie, między wysokimi górami, obiekt sam w sobie jest piękny. Jest to jedno z 2 najważniejszych miejsc kultu religijnego w Bułgarii. O drugim napiszę dopiero wtedy, gdy już rodzinnie go obejrzymy. Podobno żaden z prawosławnych monastyrów nie jest zbudowany w ten sposób. Tu mury zamykają się w kwadrat, czyniąc z monastyru twierdzę, co podobno jest wyjątkowe w skali całego prawosławia. W cerkwi stojącej pośrodku murów monastyru znajduje się święta relikwia. Nie podszedłem do niej, nie chcąc profanować swoją osobą świętości. Kiedy wierni prawosławni dotykali i całowali trumnę skrywającą szczątki świętego Iwana, widać było na ich twarzach głęboką wiarę w sens. Do tego zapach świec i artystyczne piekno wnętrza. Fantastyczne.

Przybywających gości wita stojący w zwieńczeniu portalu święty.











Wiele kolumn jest nadwyrężonych upływem czasu i obciążeniem jakie muszą przenosić. Tym bardziej, że stoją w miejscu gdzie notuje się wstrząsy sejsmiczne. (Siła wstrząsów w tym regionie dochodzi do około 4,5 stopnia w
skali Richtera).

Mury również bywają spękane.


Nad wejściem do dzwonnicy, służącej również za wieżę obronną, widoczny jest fragment inskrypcji, która głosi, że za panowania króla Stafana Duszana, w latach 1334-1335, wielkim wysiłkiem pracy i poniesionych kosztów wieżę tę wybudowano, ku czci świętego Jana z Ryły i Rodzicielki Bożej.

Czego dotyczyło to pismo? Może teologii ;-)

Strudzeni podróżą, zmęczeni zwiedzaniem oraz estetycznymi i religinymi doznaniami, możemy zaczerpnąć posrebrzaną chochlą smacznej, źródlanej wody.