Jakiś czas temu przyglądałem się zagadnieniom demografii bułgarskiej, najbardziej interesowały mnie czasy odzyskania niepodległości oraz wpływ wojen na liczebność populacji, ale dotarłem też w swych poszukiwaniach do czasów współczesnych. Mam wrażenie, że dwa wielkie problemy demograficzne trapią dzisiejszą Bułgarię. Oba powiązane są ze sobą w sposób ścisły, przez co ich efekty tragicznie się kumulują. Pierwszy to emigracja: dzieciaki już w przedszkolach marzą o tym, by wyjechać zagranicę. Regularnie słucham programu radiowego, w którym prowadząca zadaje pytania dziecom. Różne pytania, o różne rzeczy. Z przerażeniem słuchałem programu, w którym pierwszaki opowiadały o swoich wyjazdowych planach! Dzieciaki chętnie uczą się języków obcych, chodzą do gimnazjów językowych, zdają maturę w obcym języku. Podejmują studia zagranicą i przeważnie nie wracają. Ci, którzy po skończeniu studiów próbują 'ustawienia się' w Bułgarii po roku, góra dwóch latach ponownie wyjeżdżają, ale już na stałe. Tam biorą kredyty hipoteczne, tam kupują domy, tam rodzą się ich dzieci. Bo tam polityka prorodzinna to nie polityczny slogan, a realna rzeczywistość. I tu dochodzimy do drugiego problemu demograficznego: struktury etnicznej urodzin. Okazuje się, że etniczni Bułgarzy rozmnażają się najmniej, z grup tworzących państwo bułgarskie. Znacznie więcej rodzi się Bułgarów pochodzenia romskiego i tureckiego, przez co, jak przewidują demografowie w roku 2050 etnicznych Bułgarów będzie zaledwie 3,4mln, Romów 2mln, Turków 1,5mln. W roku 2100 Bułgarów zostanie już tylko 0,3mln, Romów będzie 8mln, Turków 1,5mln.
W roku 2150 nie będzie już śladu po potomkach wielkich i dumnych Traków!
Tak zwana 'poprawność polityczna' sprawiała, że dotychczas nie pojawiały się tego typu rozważania w mediach głównego nurtu. A teraz proszę: Bułgarzy będą egzotyczną mniejszością
Ponieważ panuje kryzys i trzeba szukać oszczędności w wydatkach, możliwe, że podobnie jak w pozostałych krajach Europy nasilą się postawy radykalne wobec mniejszości romskiej. Prasa europejska przestała wprawdzie ostatnio pisać o tematyce romskiej, ale to, że nie pokazuje się termometru, nie znaczy, że gorączki nie ma. Podskórne problemy niestety nie wygasły. Obawiam się, że kumulujące się napięcia, w którymś momencie wypłyną na powierzchnię ponownie, tyle, że z dużo większą siłą. Lektura komentarzy pod zalinkowanym artykułem nie pozostawia złudzeń.
W Prisztinie odsłonięto pomnik Clintona
16 lat temu